Nie będę pisał wiele… Dziś się zachwyciłem, ale tak jakoś inaczej, tak że uśmiech masz na twarzy, a w Sercu wielką radość… A czym?... Z przed 15 min. może. Kiedy chodziłem po pokojach i życzyłem dobrej nocy chłopakom moim, znalazłem małego Williama 6-letniego jak spał pod ścianą. Wysłałem go spać, a on tak zaspany jak zombii wskoczył do łóżka, a jeden z chłopaków z jego pokoju – Johny, który taki trochę twardy jest – mało otwarty na innych, właśnie dziś przykrył małego Williama, opatulił go kocem i powiedział dobranoc… Jak byście widzieli tą scenę, to tak jakby ojciec kładł do łóżka synka… Aż Serce ściska, że chłopcy tak o siebie dbają nawzajem… to nic, że czasem się biją, najważniejsze, że jest na CALM obecny Bóg i zapewne to On czyni te codzienne małe-wielkie cuda…
Ty także możesz być „cudotwórcą”… wystarczy, że będziesz czynić dobro każdego dnia…
„Niech w Twoim życiu zawsze triumfuje dobro…”
Trzeba się nieustannie wzruszać niczym Samarytanin, wypatrywać poranionego człowieka niczym Orzeł i chodzić w obecności Boga niczym Wojownik chodzący w obecności Króla.
Chciałbym się taki stawać… dobranoc…